Dyktator mody na procesie Pęczaka

Wiesław Pierzchała
Maciej Zień nie był zadowolony z wezwania do sądu.
Maciej Zień nie był zadowolony z wezwania do sądu. Krzysztof Szymczak
Udostępnij:
- Jestem osobą bardzo zajętą. Taki przyjazd do Pabianic to dla mnie wielkie wyzwanie, aby pokonać kilkaset kilometrów w obie strony. Tym bardziej że teraz powinienem być w Paryżu. Jeśli więc macie do mnie pytania, to teraz je zadajcie - tak znany projektant mody Maciej Zień zareagował w Sądzie Rejonowym w Pabianicach, gdy się dowiedział, że rozprawa zostanie najpewniej odroczona i że na próżno przyjechał z Warszawy.

Maciej Zień miał zeznawać jako świadek na procesie byłego posła SLD Andrzeja Pęczaka. Chodzi o to, że według prokuratury Pęczak przyjął jako korzyść majątkową od znanego lobbysty Marka Dochnala efektowną suknię, w której ówczesna żona barona Sojuszu wystąpiła na imprezie weselnej. Suknia miała kosztować 3,4 tys. zł i została uszyta w pracowni Macieja Zienia. Stąd jego wezwanie do sądu. Dyktator mody nie był z tego powodu zachwycony i wcale tego nie ukrywał.

- W tej sprawie jestem osobą całkowicie zbędną i nie wiem, po co zostałem wezwany - przekonywał Maciej Zień. - Na dodatek nie pamiętam tej sprawy i odpowiadając w sądzie na pytania stale musiałbym powtarzać: "Nie pamiętam. Nie pamiętam".

Wczorajsza rozprawa została odroczona do listopada, ponieważ Andrzej Pęczak z powodów finansowych musiał zrezygnować z usług swego wieloletniego obrońcy Mariana Koperskiego. Zastąpił go Maciej Lenart, który broni Pęczaka z urzędu. Okazało się jednak, że nowy obrońca akta sprawy dostał zaledwie dzień przed rozprawą i nie zdążył się z nimi zapoznać, gdyż liczą przeszło 200 stron. Dlatego poprosił o odroczenie rozprawy, na co sędzia Jacek Olszowiec wyraził zgodę.

W sprawie tej do przesłuchania jest prawie 100 świadków. Ponad połowa z nich nie stawiła się jeszcze w Sądzie Rejonowym w Pabianicach. Stąd propozycja sędziego Olszowca, aby zrezygnować z wzywania części z nich do sądu i oprzeć się na ich zeznaniach złożonych w śledztwie. Sędzia przyznał, że poprzedni obrońca byłego barona SLD odrzucał takie rozwiązanie i liczy, że nowy adwokat będzie bardziej skłonny na nie przystać, co usprawni i przyśpieszy proces. Maciej Lenart przyznał, że prawdopodobnie przychyli się do wniosku sądu, ale decyzję, których świadków nie trzeba będzie wzywać na rozprawę, podejmie po zapoznaniu się z aktami sprawy.

- Nie wykluczam, że po zapoznaniu się z protokołami zeznań świadków będę wnioskował, aby już nie wzywać Macieja Zienia - oznajmił Maciej Lenart.

Jego słowa projektant mody przyjął z wyraźnym zadowoleniem. Oznacza to, że na procesie Pęczaka raczej już się nie pojawi.

Damy ci więcej - zarejestruj się!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
okonek
jezykowy - diabli wiedza skad sie wzial - ale "baronami" zaczeto nazywac nie tylko w Polsce lokalnych liderow partii - chyba ktos sobie zazartowal i tak zostalo
O
Olek
od 1981r jak tylko może, tak też,
C
Chochoł
Czytam''żona barona Sojuszu''. BŁĄD. POwinno być: ''żona lidera Sojuszu''. Baron jest tytułem szlacheckim. Polecam korepetycje.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie