Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Jak zakaziła się pierwsza śmiertelna ofiara koronawirusa w Piotrkowie? Zanim zmarła, czekała na test i... zakażała rodzinę 30.04.2020

Karolina Wojna
Karolina Wojna
Pierwsza ofiara śmiertelna koronawirusa z Piotrkowa, 75-letnia kobieta, zakaziła się od córki, która - chcąc pomóc mamie - przyniosła jej zakupy... Córka nie była świadoma, że wcześniej koronawirusem zakaził ją kolega z pracy. A ponieważ starszej pani odmówiono testu, zakaziła wnuczkę, a wnuczka męża. Rodzina od pierwszych symptomów choroby walczyła o wykonanie badania, bo kobieta, mimo zgłoszenia do sanepidu, nie była objęta kwarantanną.Czytaj na kolejnych slajdach
Pierwsza ofiara śmiertelna koronawirusa z Piotrkowa, 75-letnia kobieta, zakaziła się od córki, która - chcąc pomóc mamie - przyniosła jej zakupy... Córka nie była świadoma, że wcześniej koronawirusem zakaził ją kolega z pracy. A ponieważ starszej pani odmówiono testu, zakaziła wnuczkę, a wnuczka męża. Rodzina od pierwszych symptomów choroby walczyła o wykonanie badania, bo kobieta, mimo zgłoszenia do sanepidu, nie była objęta kwarantanną.Czytaj na kolejnych slajdach Fot. Mariusz Kapala / Gazeta Lubuska
Pierwsza ofiara śmiertelna koronawirusa z Piotrkowa, 75-letnia kobieta, zakaziła się od córki, która - chcąc pomóc mamie - przyniosła jej zakupy... Córka nie była świadoma, że wcześniej koronawirusem zakaził ją kolega z pracy. A ponieważ starszej pani odmówiono testu, zakaziła wnuczkę, a wnuczka męża. Rodzina od pierwszych symptomów choroby walczyła o wykonanie badania, ale kobieta nie była objęta kwarantanną.

Tak zakaziła się pierwsza śmiertelna ofiara koronawirusa w Piotrkowie

Pani Ewa (dane do wiadomości red.) zmarła w sobotę, 18 kwietnia 2020 roku. Była intubowana, nie było wokół niej rodziny. Jak przyznaje córka zmarłej, która też jest zakażona koronawirusem, to wielka tragedia dla bliskich, którzy starali się ochronić mamę i babcię przed chorobą, a niestety, sami stali się źródłem zakażenia.

Walczyli o test na koronawirusa

Komunikat o pierwszej osobie zmarłej w Piotrkowie z powodu koronawirusa pojawił się w poniedziałek, 20 kwietnia. Potwierdziła go Elżbieta Dobrzyńska, dyrektor PSSE w Piotrkowie.

- Bardzo nam przykro z tego powodu - ubolewała.

Dramat rodziny zaczął się pod koniec marca. Wtedy córka zmarłej - na swoją usilną prośbę - została objęta kwarantanną. Kobieta miała kontakt z osobą zakażoną, z którą pracowała w jednym zakładzie pracy. Jednak zanim się o tym dowiedziała, zrobiła zakupy dla mamy i jej dostarczyła.

- Można powiedzieć, że córka jej przyniosła koronawirusa, chcąc ją chronić - mówi dziś pani Barbara (dane do wiadomości red.).

Tydzień później obie kobiety zaczęły odczuwać pierwsze oznaki zakażenia - córka straciła węch i smak, mama zaczęła gorączkować. Wtedy zaczęła się walka o zdrowie 75-latki, bo mimo starań rodziny, kobiecie nie wykonano testu, bo nie była objęta kwarantanną. Wykonano go dopiero w szpitalu.

Jak opowiada wnuczka zmarłej, rodzina zabiegała o badanie, nawet odpłatnie. Do Piotrkowa rodzina ściągnęła ratownika ze szpitala w Zgierzu, ale on uznał, że 75-latka nie ma koronawirusa.

- Wypisał takie zaświadczenie, przekazaliśmy je do szpitala razem z babcią - mówi pani Sylwia. Dla rodziny to trudne wspomnienia, bo wie, że straciła ok. 3 dni, które mogły zdecydować o życiu pani Ewy. - Ratownik mierzył jej temperaturę i mówił, że nie ma, ale babcia zmierzyła ją termometrem rtęciowym i miała, powyżej 39 stopni.

Ostatecznie, ze względu na nasilające się objawy, rodzina doprowadziła do tego, że chora - choć jeszcze wtedy ciągle bez wykonanego testu - trafiła do szpitala w Bełchatowie, a gdy jej stan się pogorszył, została przewieziona do szpitala im. Biegańskiego w Łodzi.

Później, 10 kwietnia, już w cięższym stanie, przetransportowano ją do szpitala w Zgierzu. Tam około 3 godziny czekała na przyjęcie na SOR. Została intubowana, i to był jej ostatni kontakt z najbliższymi, którzy nie wiedzieli, że nie porozmawiają już z mamą i babcią. Zmarła 18 kwietnia o godz. 23.

Nie mogliśmy się nawet pożegnać - opowiada ze łzami w oczach córka, która dopiero po wielu telefonach i usilnych prośbach odzyskała ze szpitala rzeczy osobiste mamy.

Zakażenie koronawirusem jak w dominie

Rodzina zmarłej przeżywa dramat, bo koronawirusem zakaziła się również wnuczka, która wiozła babcię do szpitala oraz jej mąż. Oboje wychowują małe dziecko. Ono jest zdrowe, „ujemny” jest także mąż pani Barbary.

- Nie mogę zidentyfikować mamy, czekamy z pogrzebem, bo rodzina nie może uczestniczyć, to co przeżywamy to koszmar - mówi córka zmarłej. Rodzina w żałobie czuje się naznaczona, wiele osób wytyka ją palcami. - Traktują nas jak trędowatych - przyznaje pani Barbara, która jednocześnie apeluje o ostrożność: noszenie maseczek, nie zdejmowanie ich podczas rozmów przez telefon.

Kobieta, po doświadczeniach swojej rodziny, zabiega też o odkażanie wind i klatek schodowych, w których mieszkają osoby w kwarantannie i poddawane badaniom na obecność COVID-19. Jak podkreśla, wirusa mogą przenosić chorzy, ale i odwiedzający ich ratownicy z testami. W jej ocenie również za mało osób z tzw. kontaktu z osobą zakażoną poddawanych jest kwarantannie, która może zapobiegać przed roznoszeniem wirusa i za mało osób ma wykonywane testy.

Takie osoby pytane są jak się czują, a mogą czuć się dobrze, i jako osoby o dużej odporności przenoszą nieświadomie zakażenie koronawirusem - podkreśla.

Kobieta kończy niemal trzytygodniową kwarantannę. W środę czekała na drugi wynik testu wykonany już po chorobie. - Teraz boję się wyjść, boję się tych ludzi, bo ja jestem sprawdzona, ale oni nie - mówi.

RODO i koniec

Elżbieta Dobrzyńska, dyrektor piotrkowskiego sanepidu, przyznaje, że zmarła 75-latka nie była objęta kwarantanną, stąd nie było podstaw do wykonania wymazu.

- Pani od początku zachorowania była w szpitalu, to szpital decyduje o wykonaniu wymazu - podkreśla.

75-letnia pacjentka nie mogła być objęta kwarantanną, bo z wywiadu z córką chorej (jeszcze przed wykonaniem jej badania na obecność COVID-19) nie wynikało, że pani Barbara miała kontakt z matką.

- Kwarantanną obejmuje się te osoby, w stosunku do których ustalono kontakt z osobą dodatnią lub podejrzaną o zakażenie w trakcie prowadzonego dochodzenia epidemiologicznego. Jednocześnie należy dodać, iż osoby z kontaktu są poddawane wymazom najwcześniej w 8-9 dobie od kontaktu - wyjaśnia Elżbieta Dobrzyńska.

O dezynfekcję, jak dodaje, pytać trzeba gminę i poszczególne administracje spółdzielnie. - My nie jesteśmy dysponentami danych osobowych - tłumaczy, dlaczego sanepid nie może wskazywać takich budynków czy lokali. Nie ma też wytycznych, co do odkażania klatek schodowych po wizytach ratowników.

- Na to jeszcze nikt nie wpadł, oni też się starają nie dotykać poręczy, bo dotykają probówek, nie przesadzajmy - mówi.

Imiona zmarłej i członków jej rodziny zostały zmienione

ZOBACZ TEŻ:

Sprawdź co przygotowała Wróżka Eufemia. Horoskop miesięczny na maj i wiosnę dla wszystkich znaków zodiaku niesie wiele wskazówek i podpowiedzi.

Horoskop miesięczny na maj 2020. Znaki zodiaku w horoskopie ...

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki