LEKARZ RADZI: Jak radzić sobie z poczuciem winy i złą samooceną?

Patrycja Wacławska
Patrycja Wacławska
Rafał Pniewski, psychiatra i psychoterapeuta Piotr Urban
Czy to normalne, że jak mnie facet załóżmy zdradzi, to ja cierpię bardzo, bo biorę to na siebie i wydaje mi się, że to ja jestem tak beznadziejna, że on to zrobił i czuję się jak ofiara? Mimo, że byłam wobec niego fair. Czy to wina niskiej samooceny? A pytanie konkretne: jak uświadomić sobie, że jednak jest się wartościową osobą? Jak naprawić te złe programy z dzieciństwa, kiedy się było niewysłuchanym i odrzucanym? Ćwiczenia jakieś? Wmawianie sobie, że jest inaczej niż nam się wydaje? Jak wygląda psychoterapia na poprawę poczucia wartości?

Oceny i samooceny mogą być pomocne, o ile nie występują w nadmiarze. I o ile są używane w odpowiedzialny i uczciwy sposób. Bo kiedy jest ich zbyt wiele albo kiedy to przede wszystkim na nie jest położony akcent, zaczynają zastępować autorefleksję i rozumienie, inaczej mówiąc, uniemożliwiają myślenie. Są wtedy jak system nauczania, który nie wspiera zdolności do łączenia faktów, wnioskowania i rozwiązywania problemów, tylko dyscyplinuje i żąda poprawności zachowania i odpowiedzi. W takich okolicznościach dochodzi do wielu pomyłek i zbyt powierzchownego ujmowania spraw.

To jak byliśmy wychowywani i traktowani w dzieciństwie, kiedy wytwarzały się i utrwalały nasze późniejsze wzorce postępowania i sposoby myślenia, ma wpływ na to jacy jesteśmy później. Jeżeli rodzic (albo rodzice) przede wszystkim oceniali, zamiast wyjaśniać, to taki sposób myślenia będzie później dominować w życiu osoby dorosłej. I będzie się mimo woli odtwarzać, nawet jeżeli ta już dorosła osoba będzie sobie zdawać sprawę z jego nieadekwatności i szkodliwości.

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Już samo zdawanie sobie sprawy z błędu we własnym „oprogramowaniu” to dobra wiadomość, pierwszy krok w kierunku zmiany. O ile oczywiście intencja zmiany jest szczera, bo wybory naszej nieświadomości chadzają swoimi, nieraz niezwykłymi drogami. Może się zdarzyć, że ktoś (czy też nieświadomość tego kogoś) nawet w ramach, wydawałoby się, wglądu w siebie, wybierze ścieżkę skargi, krzywdy i bycia ofiarą. Znalezienie agresora nie będzie trudne, bo ludzi i różnorodnych wzorców bycia jest co nie miara i zawsze znajdzie się ktoś „dopasowany”. Skąd jednak mógłby się wziąć taki niekorzystny wybór? Z punktu widzenia naszego nieświadomego umysłu dostępny nam w danej chwili sposób myślenia i reagowania jest optymalny. Może na przykład zdarzyć się tak, że zadręczanie siebie poczuciem winy okaże się mniejszym cierpieniem niż upokorzenie wynikające ze zdrady, porzucenia i bezsilności. Albo na rzecz „lepszego rozwiązania” złość przekierować trzeba będzie na siebie, żeby ten drugi, nawet jeżeli drań, nie poszedł sobie, żeby został i pozwolił dalej być razem, bo to, chociaż złe, będzie bolało mniej, niż depresja ostatecznego rozstania, rozczarowania i bezpowrotnej utraty.

Przyczyn tego, że niektórzy ludzie, już źle potraktowani, traktują siebie jeszcze gorzej, jest wiele. Każdy z nas ma swoją historię życia, nieraz trudniejszą albo po prostu niepomyślną, ale dla większości z nich jest możliwe pomyślne rozwiązanie. Czasami zmianę powoduje jakieś wydarzenie życiowe, czasami samodzielne zrobienie przeglądu siebie i wyciągnięcie wniosków, a czasami warto poszukać wiedzy o sobie i możliwości zmiany życia na lepsze w psychoterapii.

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Trafna analiza.

Dodaj ogłoszenie