Łódzki portret przodka

Widzę Łódź
Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski Dziennik Łódzki/archiwum
Na ścianie wisiał portret przodka. Sądząc po stroju przodka na obrazie, był to przodek odległy w czasie od właściciela portretu i ściany, na której przodek wisiał. Przodek patrzył na mnie posępnie i buńczucznie, a we wzroku brzmiało pytanie, a może raczej zarzut: "co ty tam w Łodzi (bo przodek wisiał w innym mieście - dopisek autora) wiesz o przodkach swoich?!".

Niestety, nie mój przodek miał co do mnie i mojej Łodzi rację. Co my tu w Łodzi wiemy o przodkach? Iluż łodzian jest w stanie opowiedzieć coś o swojej rodzinie trzy i więcej pokoleń wstecz? I to nie tylko dlatego, że tej rodziny bardzo często jeszcze wówczas w Łodzi nie było. Z przyczyn różnych - od dość gwałtownego rozsypywania się, albo wyniszczania społeczności miasta, przez uwarunkowania historyczne (choćby młodość miasta) i strukturę społeczną, po eksperymenty, szczególnie powojenne, na tkance miejskiej - dobrze prezentującego się na ścianie odległego przodka zdecydowana większość łodzian może sobie co najwyżej nabyć, niby "Czterdziestolatek", w dawnej już dziś Desie. Zdaje się, że jest to jedna z odpowiedzi na kłopoty Łodzi z jej mieszkańcami, a raczej z poczuciem przywiązania i związania łodzian ze swoim miastem, a co za tym idzie umiłowania przez nich swojego miejsca na ziemi. Łódź nie jest rodziną silna, brakuje wrosłych w nią rodów, które stanowiłyby jej kościec, punkt odniesienia, dawałyby poczucie pewnej stałości. Skoro brakuje zaś rodzin, które kontynuowałyby własną tradycję, trudno, by własną tradycję kontynuowało miasto, bo skąd jego mieszkańcy mają wiedzieć jak to robić? W dodatku jeśli nie czuje się tutaj tożsamości rodzinnej, gdzie szukać pragnienia budowania tożsamości miasta? I tak dalej, i tak dalej. Czy to ma jednak przyszłość? Dziś, czyli przyszłość przeszłości Łodzi pokazuje, że widoki są kiepskie. Co więc będzie w przyszłości dla dziś? Cóż, mamy szansę podjąć decyzję zostania przodkami dla naszych potomków. Prawdziwymi, nie z Desy.
Dariusz Pawłowski

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
ksantypa_222
Ciekawi mnie okrutnie: jaką odpowiedzialność prawną poniosą wandale, którzy obrócili w perzynę zabytkową willę przy ul. Zgierskiej 213? KTO ZA TO ODPOWIE???
M
Mimo wszystko kocham Łódź
Ja też czuję się Łodzianką.Przez wiele lat mieszkałam w domu,w który kupił mój pradziadek.
Aż pięć pokoleń mieszkało w tym samym miejscu.
Czy to wystarczy,żeby nie godzić się na bezmyślne niszczenie miasta?
Na wyburzanie zabytków, na postępującą degradację ? Na szalone wydatki i głupie oszczędności ?
Niestety,ostatnio czuję się intruzem w rodzinnym mieście.W Łodzi lansuje się leniwych celebrytów, cwaniactwo, brak zasad, bezczelność i prostactwo.
A nad wszystkim górują chore układy i układziki nie do ruszenia.
G
Gość
Moi dziadkowie przyjechali do Łodzi w 1888 roku i zamieszkali w okolicach ul Fabrycznej bo dziadek dostał pracę w zakładach Shaiblera.w 1915 roku przeprowadzili się na ul.Skierniewicką 15 m 34. Moja mama urodziła się przy ul.Fabrycznej w1912. cDziadowie wychowali 6 ścioro dzieci. Mam zdjęcia z tych lat. Chyba jestem łodzianinem.
Dodaj ogłoszenie