Pijemy więcej, bo mamy już dość epidemii koronawirusa i pracy zdalnej. Badanie psychologów biznesu z Łodzi

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska
Trzy czwarte pracowników dużych firm topi stres związany z pandemią w alkoholu i środkach uspokajających. Po roku epidemii jesteśmy nią zmęczeni i nadal nie radzimy sobie ze stresem - wynika z badań łódzkiej firmy Humanpower zajmującej się wspieraniem pracowników.CZYTAJ DALEJ >>>. Jaroslaw Jakubczak/ Polska Press
Trzy czwarte pracowników dużych firm topi stres związany z pandemią w alkoholu i środkach uspokajających. Po roku epidemii jesteśmy nią zmęczeni i nadal nie radzimy sobie ze stresem - wynika z badań łódzkiej firmy Humanpower zajmującej się wspieraniem pracowników.

Zamiast ruchu - alkohol. Tak radzą sobie z pandemią pracownicy dużych firm, także z Łódzkiego

Łódzka firma Humanpower przygotowała raport o kondycji psychicznej pracowników dużych firm po roku trwania pandemii. Przebadano prawie 1,4 tys. osób na początku pandemii i pod koniec ubiegłego roku. Okazuje się, że nadal wiele osób nie radzi sobie ze stresem, ciągłą niepewnością i zmianą stylu życia. Ale podczas gdy na początku epidemii sposobem na rozładowanie stresu był ruch, teraz takie osoby sięgają głównie po używki.

Pani Joanna z Łodzi od roku nie była w swoim biurze i nie widziała kolegów z pracy. Pracuje z domu, łącząc zdalne kierowanie projektami w dużej firmie, pomoc dziecku w nauce zdalnej z utrzymaniem domu. Kiedyś o godz. 16 wychodziła z biura i szła odebrać córkę ze świetlicy. Teraz pracuje nawet do 18.

- Mam wrażenie, że cały czas jestem w pracy, fizycznie nie mogę z niej wyjść. Siedzę dużo dłużej przed komputerem, przestałam chodzić na fitness. Dni zlewają mi się w jedną całość, a końca nie widać – relacjonuje łodzianka.

Podobny problem ma wielu pracowników dużych firm. To ich życie najbardziej zmieniła pandemia. Odpadły im spotkania w biurach, wyjścia do modnych restauracji, ćwiczenia na siłowni i zagraniczne wyjazdy na weekendy.

Zajmująca się wsparciem pracowników łódzka firma Humanpower przebadała pracowników dużych korporacji pod względem radzenia sobie z pandemią. Wyniki badań są tragiczne. Okazuje się, że prawie 80 proc. badanych po roku czasu nadal doświadcza ataków paniki, które trudno im opanować, a 70 proc. czuje się bardziej zestresowanych niż przed pandemią. 40 proc. czuje się gorzej niż na początku pandemii.

Na dodatek nie radzimy sobie ze stresem. Aż 74 proc. badanych przyznało, że sięga po środki uspokajające, a 75,5 proc. wybiera alkohol, by uspokoić swoje myśli. Zdaniem autorów raportu te wyniki są wstrząsające, choć odsetek osób odurzających się, by zapomnieć o epidemii nieznacznie się w jej czasie zmniejszył.

Małgorzata Czernecka psycholog z Humanpower podkreśla, że nasz dyskomfort związany z pandemią zmienił się. Mniej boimy się samego wirusa i zachorowania, za go bardziej jesteśmy zmęczeni pracą z domu, brakiem ulubionych przyjemności i niepewnością.

- Niestety, bycie w zmianie bardzo dużo kosztuje, szczególnie jeśli ta trwa nieprzerwanie przez wiele miesięcy. W 2021 rok weszliśmy bardzo zmęczeni, zarówno na poziomie fizycznym, mentalnym, jak i emocjonalnym – mówi.

Jak podkreśla Małgorzata Czernecka wiele możemy zrobić, by poprawić swoje samopoczucie, na przykład zamknąć komputer i zadbać o aktywność fizyczną.

- Pewne przyjemności są nam zabrane, ale nadal mamy wiele możliwości, których nie widzimy – mówi Czernecka. - Warto wykorzystać ten czas na aktywności, na które brakowało nam czasu. Jeśli zawsze chcieliśmy nauczyć się jazdy konnej lub wspinaczki, zróbmy to – zachęca.

Epidemia koronawirusa sprzyja piciu. Mieszkańcy Łodzi i województwa wydają więcej na alkohol

O tym, że zapijamy stres związany z pandemią świadczy spożycie alkoholu. W ubiegłym roku w wielu miejscowościach Łódzkiego znacznie wzrosła wartość sprzedanego alkoholu. Z badań prof. Jana Chodkiewicza, psychologa z Uniwersytetu Łódzkiego wynika, że w pandemii mniej pije młodzież, która nie ma możliwości imprezowania z rówieśnikami, za to więcej piją osoby w związkach i o dużym poziomie lęku.

Przedszkola i żłobki zamknięte do 25 kwietnia?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

każdy powód jest dobry żeby sie napić i wine zrzucić z siebie na kogoś innego lub cos innego

ł
łódzki menel

jest 500 plus to pijemy!

G
Gość

Bardzo powierzchowne. Moja rodzina dotąd zużywała 0, 5 litra spirytusu rocznie plus parę butelek wina. Obecnie kupuję ćwiartkę spirytusu na miesiąc do dezynfekcji. Nie jestem w tym odosobniona bo wiele osób sygnalizuje, że używa spirytusu do dezynfekcji. . Osobiście nie piję ani kropli z uwagi na zdrowie.

Dodaj ogłoszenie