RECENZJA: "Traviata" w Teatrze Wielkim w Łodzi

Marta Śniady
Joanna Woś okazała się bohaterką sobotniej premiery "Traviaty" w Teatrze Wielkim w Łodzi
Joanna Woś okazała się bohaterką sobotniej premiery "Traviaty" w Teatrze Wielkim w Łodzi Maciej Piąsta
Udostępnij:
Prapremiera "Traviaty" Giuseppe Verdiego w 1853 roku uznana została za skandaliczną i okazała się całkowitym fiaskiem. Umieszczenie akcji opery w połowie XIX wieku (czyli dla odbiorców prapremiery czasy współczesne), wyśmianie zakłamania i podważenie moralności mieszczan, a także zbudowanie akcji wokół szlachetnej, ale jednak kurtyzany, spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem.

W 2013 roku przypada 200. rocznica urodzin Giuseppe Verdiego, zatem w Teatrze Wielkim w Łodzi nie mogło zabraknąć realizacji opery ze słynnej trylogii Verdiego, a wybór padł właśnie na "Traviatę", która już dwukrotnie gościła na deskach łódzkiej sceny. Ostatni raz w 1987 roku, kiedy to tuż po podniesieniu kurtyny rozległy się gromkie brawa na cześć przepięknych kostiumów autorstwa Xymeny Zaniewskiej - ikony scenografii telewizyjnej.

Kostiumy zapierają dech w piersiach bogactwem zdobień i drobiazgowością wykończenia, przywołują również wspomnianą inscenizację, ich wykorzystanie podczas najnowszej premiery jest zatem z jednej strony zrozumiałe. Z drugiej jednak, opera powinna być sztuką żywą, a każda premiera winna przynosić świeże i współczesne pomysły realizatorskie, a nie odgrzewać dawne schematy. Kostiumy Xymeny Zaniewskiej, choć przepiękne, są już opatrzone i nie wzbudzają tych samych emocji co 26 lat temu.

Reżyserią i inscenizacją "Traviaty" zajął się sprawdzony duet: Janina Niesobska i Waldemar Zawodziński. "Traviata" w tej realizacji rozgrywała się zbyt wolno i moim zdaniem brakowało jej oryginalności, gdyż wszystko odbyło się "po bożemu", bez ekstrawagancji, pikanterii, żadnego ryzyka. Denerwującą była też maniera ciągłego rzucania się aktorów na scenę, co w zbyt dosłowny sposób pokazywało wysoki poziom emocji kłębiących się w bohaterach.

Scenografia Katarzyny Zbłowskiej w pierwszym i połowie drugiego aktu eksponowała okazałe kostiumy a biel, czerń i imitacja szkła w smaczny sposób oddały elegancję i szyk towarzystwa. Pozostała akcja odbywała się na minimalistycznym, mrocznym tle ze sprawnym wykorzystaniem perspektywy, wyraźnie dając odczuć bliskość śmierci, która nieubłaganie kroczy w kierunku głównej bohaterki. Moim zdaniem scenografia była jednak stanowczo za mało wyrazista, brakowało jej szczegółów i charakteru. Akcja nabrała trochę rumieńców w scenie paryskiego balu, kiedy to rozbawiony tłum podziwiał taniec cyganerii i imitację flamenco, a także w scenie gry w karty, gdzie chwilowo wzrok publiczności skupiła na sobie naga, obsypana klejnotami kobieta jako symbol demoralizacji.

Łódzka inscenizacja miała natomiast jeden podstawowy walor, który w dużym stopniu rekompensował niedostatki inscenizacyjne, czyli doborową obsadę. W roli głównej królowała oczywiście niezastąpiona Joanna Woś, która jest idealną odtwórczynią roli Violetty. Bohaterka w jej interpretacji jest w zasadzie delikatną, szlachetną kobietą szukającą szczęścia i borykającą się z widmem nieuniknionej śmierci. Wokalistka naturalnie i interesująco brzmiała zwłaszcza w scenach intymnych, jak rozmowa z Giorgiem Germontem czy finałowa scena śmierci, w których słychać delikatną, melancholijną barwę głosu i różne odcienie piana. Artystka dużo bardziej podobała mi się w takiej odsłonie niż w popisowym pierwszym akcie.

Partnerujący Joannie Woś tenor Mirosław Niewiadomski bardzo przekonująco zagrał Alfreda, podobnie Zenon Kowalski w roli Giorgia Germonta wykazał się silnym głosem i pogłębioną interpretacją. Eraldo Salmieri zza pulpitu dyrygenckiego sprawnie poprowadził Orkiestrę i Chór Teatru Wielkiego stanowiąc silne wparcie dla śpiewaków. Od opery oczekuję przede wszystkim wartościowej muzyki i śpiewu na wysokim poziomie dlatego nie wyszłam z Teatru Wielkiego zawiedziona, ale zdecydowanie zabrakło mi w tej realizacji odwagi i iskier.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie