sportowy24
    ZOBACZ
    ZDJĘCIA

    Łódź Disco Fest 2019

    Rozwiń
    RTS Widzew - ŁKS Łomża 2:1 [ZDJĘCIA]

    RTS Widzew - ŁKS Łomża 2:1 [ZDJĘCIA]

    Paulina Szczerkowska

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    RTS Widzew - ŁKS Łomża 2:1 [ZDJĘCIA]
    1/106
    przejdź do galerii

    ©Grzegorz Gałasiński

    Drużyna Widzewa udanie zakończyła serię trzech spotkań na własnym stadionie, pokonując w sobotni wieczór ŁKS Łomża 2:1 (2:0). Wynik otworzył Mateusz Michalski, na 2:0 trafił Daniel Mąka, a kontaktową bramkę dla gości strzelił Rafał Maćkowski.
    Mecz z ŁKS-em Łomża był dla widzewiaków zakończeniem trzyodcinkowego serialu spotkań u siebie, który do tej pory wypadał bardzo udanie. Łodzianie najpierw wygrali 2:1 z Lechią Tomaszów Mazowiecki, a w zeszłym tygodniu pewnie 3:0 pokonali u siebie rezerwy Legii Warszawa. Zwycięski skład trener Przemysław Cecherz zmienił nieznacznie. Kamila Tlagę zastąpił wracający po kontuzji Sebastian Olczak, a za Barłomieja Gromka na boisko wybiegł Patryk Baran.

    Widzewiacy dobrze weszli w mecz i atakowali rywala od samego początku. Już w 6. minucie Sebastian Zieleniecki trafił do bramki po rzucie rożnym, ale sędzia odgwizdał faul na obrońcy i gola nie uznał. Kibice łódzkiej drużyny na zmianę wyniku nie musieli jednak długo czekać.

    Po błędzie gości piłkę przejął Daniel Mąka i odważnie popędził w stronę siatki rywali. Pomocnik wyczekał odpowiedni moment i podał na wolne pole do Mateusza Michalskiego, który dopełnił formalności.

    Zobacz też:III liga: RTS Widzew Łódź - Legia II Warszawa 3:0 [ZDJĘCIA,FILM]

    Po zdobyciu bramki przez łodzian tempo meczu spadło, a gra toczyła się głównie w środku pola. Widzewiacy nadal kontrolowali spotkanie, choć goście starali się szukać swoich szans do wyrównania. Byli jednak nieskuteczni, a jeśli już piłka leciała w kierunku łódzkiej bramki, to bez problemów wyłapywał ją Patryk Wolański.

    Niektórzy kibice bali się pewnie, że zespół zbyt mocno cofnął się do obrony i za chwilę taka postawa zostanie ukarana. Stało się dokładnie odwrotnie, bo w 32. minucie ze swojej kolejnej bramki w barwach Widzewa cieszył się Mąka. Połowę trafienia trzeba jednak zapisać Dawidowi Kamińskiemu, który wykorzystał błąd obrońcy z Łomży, odebrał mu piłkę i doskonale podał ją do rozpędzonego pomocnika.

    Widzewiacy grali rozważnie, spokojnie kontrolowali grę i do przerwy prowadzili z ŁKS-em 1926 Łomża 2:0.

    W sobotę na Widzewie po raz pierwszy od 6 lat pojawili się kibice gości, którzy dali o sobie znać szczególnie na początku II połowy. Gra ledwo się zaczęła, a sędzia już musiał ją przerwać na kilka minut, bo pirotechnika odpalona przez fanów z Łomży znacznie ograniczyła widoczność na boisku.

    Widzewiacy w tej odsłonie gry prezentowali się nieco ospale, co szybko wykorzystał ŁKS. Dobry strzał z dystansu oddał Rafał Maćkowski i Wolański w bramce nie miał szans na obronę. 2:1 to wynik, który kibice oglądali na tablicy od 52. minuty.

    Gra piłkarzy Widzewa mogła niepokoić, szczególnie, że coraz odważniej w ataku poczynali sobie zawodnicy z Łomży. Gospodarze tym razem popełniali w obronie wiele błędów, które przez lepszą drużynę zostałyby pewnie bezlitośnie wykorzystane.

    Czytaj:PGE GKS Bełchatów rozbity w Wejherowie

    Łodzianie oczywiście mieli swoje szanse, ale nie grzeszyli skutecznością. Z dystansu nie trafił Olczak, fatalnie w polu karnym skiksował Michalski, ale chyba największy błąd popełnił Adam Radwański, który w dobrej sytuacji strzelił prosto w bramkarza. Kibice denerwowali się na Michalskiego również chwilę później, kiedy zamiast podawać do lepiej ustawionych kolegów, sam spróbował strzału ze sporej odległości i zmarnował dobrze zapowiadającą się akcję.

    Kolejną znakomitą zmianę mógł zaliczyć Piotr Okuniewicz, który chwilę po wejściu na boisko strzelał głową. Tym razem lepszy okazał się jednak bramkarz z Łomży, który z trudem wybił piłkę czubkami palców.

    Jedna z ostatnich sytuacji w tym meczu to bezpardonowy atak na Patryka Wolańskiego, który po faulu jednego z łomżan długo nie podnosił się z murawy, ale ostatecznie wrócił do gry. Sędzia przedłużył spotkanie aż o pięć minut i w tym czasie wyrównującego gola strzelić mogli zawodnicy gości. Jeden z piłkarzy ŁKS-u silnie uderzył z rzutu wolnego, ale piłka odbiła się od nóg zawodników i do bramki nie wpadła.

    Mecz zakończył się wynikiem 2:1 i choć kolejne trzy punkty Widzewa cieszą, to gra, szczególnie w II połowie, przysporzyła kibicom wiele niepokoju.

    Widzew Łódź - ŁKS Łomża 2:1 (2:0)
    1:0 Mateusz Michalski (8)
    2:0 Daniel Mąka (32)
    2:1 Rafał Maćkowski (52)

    Widzew:
    Wolański – Rodak, Zieleniecki, Gromek – Michalski, Kazimierowicz, Olczak, Mąka (78. Okuniewicz) – Radwański – Kamiński

    ŁKS:
    Wienczatek – Kaliszewski, Cibulskas, Reinaldo, Kamienowski – Gałązka, Baranowski (74. Kacprzyk), Rydzewski, Maćkowski (58. Kaszubowski), – Olesiński – Sadowski (78. Tarnowski)

    Żółte kartki: Kozłowski, Rodak, Okuniewicz, Zieleniecki, Wolański - Reinaldo, Tarnowski

    Sędzia: Robert Olszewski (Olsztyn)

    Widzów: 16 300

    #TOPSportowy24 - SPORTOWY PRZEGLĄD INTERNETU


    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gdzie te czasy?

    mirek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    gdzie te czasy kiedy Widzew był potęgą? parząc teraz na "grę" tej drużyny żal d..pę ściska.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    szacun dla kibiców z Łomży

    ARTUR (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    pokazaliście się z dobrej strony , widzewiak

    Aktualności sportowe