Serce Łodzi powraca na katedrę

Matylda Witkowska
Serce Łodzi wraca na łódzką archikatedrę
Serce Łodzi wraca na łódzką archikatedrę Grzegorz Gałasiński
Po sześćdziesięciu latach na łódzką katedrę powraca dzwon Serce Łodzi. Mieszkańcy miasta na dzwon złożyli się po raz trzeci w ciągu stu lat. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że tym razem dzwon zostanie na dłużej.

Ważący 2,5 tony dzwon Serce Łodzi powróci w niedzielę do łódzkiej katedry. Uroczystość jego chrztu ma być równie wystawna jak sto lat temu, gdy święcono jego poprzednika Zygmunta.

Historia katedralnego dzwonu pełna jest dramatycznych zwrotów akcji. Pomysł odlania pojawił się już w 1910 roku podczas uroczystości koronacji obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej. Dzwon miał upamiętniać to wydarzenie.

Zgodnie z ówczesną tradycją na dzwon złożyli się przedstawiciele wszystkich stanów, grup społecznych i religii. Chrzest dzwonu nazwanego Zygmuntem w 1911 roku był wielkim wydarzeniem, który zgromadził aż 60 tys. osób.

Jednak łodzianie długo nie cieszyli się dźwiękiem Zygmunta. Już siedem lat później władze niemieckie postanowiły skonfiskować dzwon i przerobić go na armaty. Łodzianie stanęli na jego straży i po kilku dniach władze zgodziły się zachować dzwon, pod warunkiem że mieszkańcy dostarczą taką samą ilość metali kolorowych. Zebrano więcej niż wymagane 4,5 ton metali. Dzwon ocalał.

Niestety w 1940 albo 1941 roku Niemcy ukradli dzwon i najprawdopodobniej przetopili. Mimo poszukiwań nie udało się go odnaleźć.

Pomysł przywrócenia dzwonu pojawił się kilka lat temu, gdy historia łódzkiego dzwonu wydana została w komiksie "11/11= Niepodległość" wśród najbardziej bohaterskich epizodów polskiej historii.

Zawiązano Komitet Obywatelski przywrócenia dzwonu, który zorganizował zbiórkę. Przez cały rok łodzianie już po raz trzeci w ciągu stu lat zbierali pieniądze na dzwon.

Serce Łodzi odlane zostało na początku sierpnia w pracowni odlewniczej na Śląsku. Waży 2,5 tony, ma 1,69 m wysokości.

Powróci do katedry już w niedzielę. Uroczystość ma mieć charakter festynu, choć nie zabraknie też akcentów religijnych, takich jak msza św. czy poświęcenie dzwonu.

Podobnie jak przed stu laty rozpocznie się orszakiem spod dawnej fabryki Johna, gdzie odlano Zygmunta. Dzwon tak jak kiedyś pojedzie na wozie ciągnionym przez szóstkę koni. Towarzyszyć im będzie straż miejska na koniach oraz dzieci, które na wózku ciągnąć będą ważące 87,5 kg serce dzwonu.

Rodzicami chrzestnymi mają być przedstawiciele głównych łódzkich wyznań i religii - katolicyzmu, prawosławia, luteranizmu i judaizmu.

Atrakcją wieczoru ma być koncert Ryszarda Rynkowskiego, a zakończy go pierwsze bicie w nowy dzwon i pokaz fajerwerków

PRZEBIEG UROCZYSTOŚCI W NIEDZIELĘ, 18 WRZEŚNIA:

13:00 - wymarsz orszaku z dzwonem, ul.Piotrkowska 217

14:00 - msza św. polowa i chrzest dzwonu, pl Katedralny

15:30 - montaż dzwonu na tymczasowej dzwonnicy

17:00 - rozpoczęcie części artystycznej, w programie wystąpią m.in. uczniowie Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. H. Wieniawskiego w Łodzi, Big Band Akademii Muzycznej pod dyrekcją Jacka Deląga, kapela Bałucka,

20:15 - koncert Ryszarda Rynkowskiego

21:37 - pierwsze bicie Serca Łodzi oraz innych łódzkich dzwonów

21:45 - pokaz fajerwerków

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
andrzej

"Na wszystko jest miejsce i czas. I na dzwon i na inne cele". Rzeczywiście jeżeli łodzianie chcą mieć dzwon i zbiera się pieniądze w trybie normalnej zbiórki publicznej to jest w porządku.Ale jeżeli robi się tak że z budżetu miasta dokłada się do kościelnego przedsięwzięcia to chyba coś nie tak.Ja codziennie mam problem z poruszaniem się po mieście bo drogi są w stanie opłakanym.Widać jednak że władze miasta mają inne priorytety.Poza tym nie oszukujmy się kościół to najbogatsza instytucja w Polsce i stać ją na dzwon. A propos pomagania ,nie słychać jakoś o tym żeby kościół coś ze swoich pieniędzy fundował .Raczej ciągle widzę że wyciąga rękę po cudze.

k
krasnal

:)

k
krasnal

Niejednokrotnie "polityczne nominacje", nieudolne zarządzanie i brak jakiejkolwiek wiedzy skutkuje tym, iż "pieniądze idą w błoto". Pomyśleć to należy o kompetentnych kadrach i kompetentnym zarządzaniu w służbie zdrowia. Myślę, że więcej by zaoszczędzono.
Myślenie przedstawione w Twoim komentarzu jest w moim mniemaniu wyjątkowo prosolinijne.
W takim razie może wszystko oddajmy na strzykawki, na datki, na darowizny itp. Zamiast jeździć autami wsiadajmy na rowery a pieniążki przekażmy np. na budowane od 40 lat CKD. Będą nowe przetargi :) , nowe nominacje, stanowiskapowołania.
Zacznij od siebie. Na wszystko jest miejsce i czas. I na dzwon i na inne cele. Ale wszystko trzeba wyważyć a nie pisać takie teksty. Pomagać się powinno to oczywiste..ale Twoje myślenie jest złe

j
jerzy

Patrzę na to zdjęcie i nie mogę się nadziwić że można mieć tak zły gust. Tyle kasy na takie szkaradztwo.

a
andzrej

Bardzo wdzięcznie autor autorka artykułu prześlizgnęła się nad zbiórka pieniędzy na ten nowy kościelny gadżet.Trzeba by łodzianie wiedzieli że władze miasta i województwa dołożyły się do dzwonu i całej imprezy towarzyszącej kwotą 470tys. Przy urnie wyborczej można sobie o tym pomyśleć. Łodzianie będą mogli wykazać się hojnością bo przy okazji odbędzie się zbiórka pieniędzy.
"Jeśli uda się zebrać 7-10 tys. oddział będzie mógł kupić automatyczną strzykawkę. Jeśli łodzianie będą hojniejsi, być może lekarze będą mogli sobie pozwolić na nowy kardiomonitor. A może nawet dwa. Jeden kosztuje około 20 tys zł." tak opowiada prof. Jadwiga Moll. Jeżeli nie uda się zebrać tych pieniędzy to można leczyć biciem w dzwon. Podobno kiedyś skutkowało
.

Dodaj ogłoszenie