Żywa Biblioteka Łódź. Każdy człowiek to księga, którą warto...

    Żywa Biblioteka Łódź. Każdy człowiek to księga, którą warto czytać [ZDJĘCIA]

    Matylda Witkowska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Żywa Biblioteka Łódź. Każdy człowiek to księga, którą warto czytać [ZDJĘCIA]
    1/10

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Krzysztof Szymczak

    Podczas Żywej Biblioteki zamiast książek można było wypożyczyć na rozmowę drugiego człowieka. Do wyboru byli ludzie, których trudno czasem znaleźć w swoim otoczeniu, m.in. niewidomy, gej, żyd, lesbijka i pastor.
    Żydzi, muzułmanie, pastor, kobieta żyjąca z dwoma partnerami, rodzice chorych dzieci, weganie, poganie, a także wiele innych niezwykłych osób pojawili się w niedzielę w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi na akcji Żywa Biblioteka. Wszyscy chętni po zarejestrowaniu się mogli "wypożyczyć" wybraną osobę na półgodzinną rozmowę. I zapytać o wszystko. Oto, co nam udało się wyczytać z żywych książek.

    ***

    Mam na imię Ula, jestem poliamorystką.
    Na czym polega poliamoria? Nie jestem w jednym związku miłosnym, tylko w kilku równocześnie. Oczywiście za zgodą i wiedzą wszystkich. Każdy chyba słyszał historię o trójkącie: jest para, potem pojawia się trzecia osoba w związku, następuje zdrada, dramat i katastrofa. Ale przecież tak nie musi być. Wszystko zależy od tego, jak sobie to ułożymy.

    Z terminem "poliamoria" spotkałam się, gdy byłam nastolatką. Poczułam, że to jest coś, co bardzo rozumiem. Przypominało mi to przyjaźnie. Miałam wtedy trójkę przyjaciół, byłam z nimi blisko. Nie były to związki seksualne, ale bardzo ich kochałam. Stwierdziłam, że skoro mam trójkę przyjaciół i nikt się nie czuje odrzucony, to dlaczego relacje miłosne nie mają tak wyglądać? A potem zaczęłam poliamorię praktykować.

    Poznałam chłopaka, zakochałam się i powiedziałam od razu, że nie jestem zainteresowana monogamią. Był zaskoczony, to było dla niego coś nowego. Ale spróbował i okazało się, że to też jest coś dla niego.

    Przez jakiś czas byliśmy tyko we dwoje, potem poznałam drugiego mężczyznę. Przedstawiłam mu sytuację. Dla niego też była to nowość, ale się zgodził. Pierwszemu chłopakowi długo nikt się nie podobał. Potem poznał dziewczynę, ale nie była zainteresowana. Miała upodobania monogamiczne.

    Obaj moi panowie się lubili. Zdarzał nam się wspólny obiad na mieście. Ale w trójkę do łóżka nie chodziliśmy. To były jakby dwie oddzielne, równoległe relacje.

    Rodzice na razie nic nie wiedzą. Planuję im powiedzieć, ale oczywiście boję się. To strach, znany też lesbijkom czy gejom. Boję się, że źle mnie zrozumieją.

    Moja sytuacja rozbudza wyobraźnię. Ludzie sobie wyobrażają, że w takiej sytuacji chodzi tylko o seks. Ale to są przeciętne relacje, z upierdliwościami życia codziennego, z dbaniem o siebie i wspólnym mieszkaniem. Jeśli ktoś nie mówi otwarcie o trzeciej osobie w związku, to partner czuje się zdradzony. A u nas jest wszystko czyste.

    To nie jest tak, że osoby poliamoryczne nie czują zazdrości, one inaczej sobie z nią radzą. Jeśli ktoś się czuje zazdrosny, staramy się usiąść i we trójkę porozmawiać. Porozmawiamy, uspokoimy się i znów jest w porządku.

    CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE
    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dziennik lodzki jak super express

    zawiedziony (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    GRATULACJE PANI MATYLDO

    pierwszy raz w życiu napisała pani artykuł, w którym nie ma kłamstw/obłudy/poziomu super expressu

    wow szacunek wow raz się udało wow wszystko dzięki temu, że w całym...rozwiń całość

    GRATULACJE PANI MATYLDO

    pierwszy raz w życiu napisała pani artykuł, w którym nie ma kłamstw/obłudy/poziomu super expressu

    wow szacunek wow raz się udało wow wszystko dzięki temu, że w całym tekście treść pochodzi nie od pani, tylko od rozmówców.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie każdy człowiek jest księgą!

    Trzeźwy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Niektórzy to cienkie broszury, w dodatku źle napisane.
    Nie mówię tego o uczestnikach "biblioteki", tylko ogólnie. Pewnie każdy z nas spotkał kiedyś kogoś, kto się okazał osobą nieciekawą, żeby...rozwiń całość

    Niektórzy to cienkie broszury, w dodatku źle napisane.
    Nie mówię tego o uczestnikach "biblioteki", tylko ogólnie. Pewnie każdy z nas spotkał kiedyś kogoś, kto się okazał osobą nieciekawą, żeby nie używać dosadniejszych określeń.

    Kilka uwag odnośnie osób z "biblioteki":
    1. Pani Cecylio, słowo "murzyn" nie jest określeniem pejoratywnym i proszę nam nie odbierać prawa posługiwania się językiem polskim. Np. poseł Godson uważa to określenie za neutralne.
    Żenadą jest natomiast "afroamerykanin", zwłaszcza w Polsce, gdzie większość murzynów nie ma nic wspólnego z Ameryką, czy USA.

    2. Wszystkim, którzy nie znają pastora Korozy, polecam jego kazania. Są świetne!
    Przy okazji - o ile pastor to czyta - interesuje mnie geneza dosyć oryginalnego imienia i nazwiska.
    Podzieli się pastor tą informacją?
    ;-)

    3. Żyd, samotny ojciec. Panowie! Wy jesteście zwyczajni! Bycie Żydem, czy samotne wychowywanie dziecka to nie są jakieś osobliwości! OK, liczba wyznawców religii mojżeszowej w Polsce jest niewiele większa od ilości ewangelików reformowanych (czyli bardzo niska, rzędu 5000), ale to nie jest oznaka inności. Znam kilku (2) Żydów, a samotnych ojców z dziesięciu. Przyczyną może być rozwód, ale też śmierć małżonki. :-(

    4. Pani poganko, podejrzewam że to co pani robi to bardziej odkrywanie zwyczajów i rytuałów, zgłębianie mitologii, ale nie prawdziwa realna wiara. Co pani na to?
    zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    W odpowiedzi na pytanie użytkownika Trzeźwy

    Poganka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Odkrywaniem mitologii i zwyczajów zajmują się osoby udzielające się w ruchach rekonstrukcyjnych. Życie zgodnie z zasadami wiary przedchrześcijańskiej, prowadzenie rytuałów, codzienny kontakt z...rozwiń całość

    Odkrywaniem mitologii i zwyczajów zajmują się osoby udzielające się w ruchach rekonstrukcyjnych. Życie zgodnie z zasadami wiary przedchrześcijańskiej, prowadzenie rytuałów, codzienny kontakt z Bogami, modlitwa itd to dla mnie jest wiara.
    Czym dla Pana jest prawdziwa realna wiara?

    PS. W nawiązaniu do wypowiedzi na temat braku "oryginalności" Panów, o których pan wspomniał w punkcie 3, spotkanie w ramach żywej biblioteki nie miało na celu zgromadzenia dziwaków z całej Polski i pokazania ich ku uciesze odwiedzających, ale danie możliwości spotkania osób o odmiennym spojrzeniu na świat, uzmysłowienie, że wszyscy jesteśmy tacy sami, tylko okoliczności kształtują nasze życie w różny sposób. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    i to jest Łódż

    nie-łodzianka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5

    zazdroszczę wam tego klimatu,jesteście otwarci i jest to dla was takie naturalne.jakby w moim mieście zrobić takie coś to byłby skandal,koktail mołotowa i pikiety pod budynkiem.w Łodzi żadnej...rozwiń całość

    zazdroszczę wam tego klimatu,jesteście otwarci i jest to dla was takie naturalne.jakby w moim mieście zrobić takie coś to byłby skandal,koktail mołotowa i pikiety pod budynkiem.w Łodzi żadnej reakcji sprzeciwu,spokój,pogoda ducha,pokazaliście że można się realizować.KOCHAM TO MIASTO!!!!!!zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Z punktu widzenia wolontariusza

    tom (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Jako wolontariusz musze przyznać, że było miło, przyjaźnie i za rok znów się zgłoszę ^^

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo