13 grudnia 1981 rok. Łódź skuta mrozem i stan wojenny

Anna Gronczewska
38 lat temu wprowadzono stan wojenny. Była to mroźna, grudniowa niedziela. Co wtedy wydarzyło się w Łodzi i w Polsce?

Wiktor Zajkiewicz jest dziś biznesmenem. W grudniu 1981 roku studiował na Politechnice Łódzkiej, mieszkał w Ksawerowie. Już w pierwszych godzinach stanu wojennego przyjechał do Łodzi. Myślał, że politechnika zacznie strajk.

- Przed gmachem Wydziału Mechanicznego spotkałem kolegę z NZS Mariana Wróblewskiego - wspomina Wiktor. - Kiedy zapytałem go, czy politechnika strajkuje, dowiedziałem się tylko, że decyzja zapadnie o godzinie 12.00 i abym wszystkie osoby wchodzące do budynku informował, że jeśli chcą wziąć udział w strajku, mają się udać do domu studenckiego nr 2. Do godziny 12.00 skierowałem tam kilkadziesiąt osób.

Później Wiktor postanowił pojechać przed siedzibę łódzkiej Solidarności na ul. Piotrkowskiej.

- Przed budynkiem spacerowały jedynie pojedyncze osoby. Postanowiłem pójść na Górniak i kupić kwiaty, by położyć je przed budynkiem Solidarności. Gdy powiedziałem kwiaciarkom z placu Niepodległości, po co mi kwiaty, to początkowo nie chciały mi ich sprzedać. Wróciłem przed siedzibę Solidarności. Zastałem tam dwie osoby, które przyszły z brzeszczotem i nieudolnie próbowały przepiłować kłódkę na okratowanej bramie. Odebrałem im brzeszczot i dokończyłem piłowanie kłódki. Po schodach wszedłem na pierwsze piętro i ze znajdujących się tam szafek zacząłem wyrzucać przez balkon stare wydania tygodnika „Solidarność”, plakaty, książki, maszyny do pisania. Następnie zszedłem na dół i zabrałem ze sobą pędzle, szczotki oraz pojemniki z farbą i klejem. Na lewej przybudówce budynku wymalowałem duży napis „Strajk” oraz na głównym budynku „Jaruzelski = Pinochet”.

We wtorek, 15 grudnia Wiktor ponownie pojechał na ul. Piotrkowska. Brama wejściowa do siedziby łódzkiej „Solidarności” znów była zamknięta.

- Krata została spięta łańcuchem i nikt nie miał narzędzi - opowiadał Wiktor. - Obok leżała gruba belka, którą zacząłem walić w łańcuch i kratę, ale nie było żadnych szans, by ją otworzyć. W pewnej chwili tłum jak na komendę naparł na kratę i została ona wyrwana z muru. Ponownie wbiegłem na pierwsze piętro i wyrzucałem pozostałe materiały drukarskie i książki. Tłum zebrany na dole łapał te wszystkie wyrzucane przedmioty. Gdy opróżniłem wszystkie szafki, po raz drugi zniosłem dwie torby pełne papieru.

Wiktor wrócił do domu i przez całą noc z braćmi wymalował około 150 plakatów z hasłami przeciwko stanowi wojennemu. Następnego dnia zabrał te plakaty do Łodzi. Przed siedzibą Solidarności stały grupki osób. Ludzie ostrzegli go, by tym razem nie włamywał się do budynku, bo to zasadzka. W środku czekają zomowcy. Zgromadzeni tam ludzie wzięli od niego plakaty i błyskawicznie rozkleili. Następnego dnia na ul. Piotrkowskiej Wiktor został zatrzymany przez milicję. Zabrano go na komendę.

- Byłem świadkiem, jak zomowiec zapytał staruszka, którą ręką składał kwiaty przed kościołem na ul. Sienkiewicza, a następnie pałą walił go po tej ręce - wspomina. - Kilku zomowców waliło pałami leżącego na podłodze chłopca, a on wył jak zarzynane zwierzę. Po uderzeniu pałką z głowy trysnęła mu krew. Przed komendą ustawiono „ścieżkę zdrowia” i osoby, które miały wchodzić do samochodów-więźniarek były bite przez zomowców...

Łódź była jednym z niewielu miast w Polsce, w których po wprowadzeniu stanu wojennego doszło do masowych protestów. Od 13 do 17 grudnia w rejonie siedziby Zarządu Regionalnego „Solidarności” i pobliskiej katedry gromadziły się tłumy ludzi palących znicze i skandujących nazwę związku. W poprzek ul. Piotrkowskiej zbudowano nawet niewielką barykadę z płyt chodnikowych. Demonstranci rozpędzani byli przez oddziały ZOMO, korzystające z armatek wodnych i granatów z gazem łzawiącym. Dziesiątki osób trafiały na przesłuchania, a następnie przed kolegia ds. wykroczeń, orzekające najczęściej dotkliwe kary finansowe.

Wiktor miał szczęście. Jego sprawa zakończyła się kolegium. Dostał 2000 złotych grzywny...

- W grudniu internowano ponad 5 tys. osób, z tego ok. 140 z województwa łódzkiego - mówił nam Leszek Próchniak, łódzki historyk. - Łącznie w okresie stanu wojennego w ponad 50 ośrodków odosobnienia, jak nazwano miejsca osadzenia więźniów politycznych, znalazło się prawie 10 tys. osób. Według oficjalnych danych 238 z nich pochodziło z naszego województwa.

Liderzy Solidarności w Łodzi, Andrzej Słowik i Jerzy Kropiwnicki, którzy zostali aresztowani w niedzielę, 13 grudnia, zdążyli wcześniej wezwać do strajku powszechnego w regionie. Na wezwanie odpowiedziało kilkadziesiąt zakładach na terenie województwa. Protest nie przybrał jednakże masowego charakteru. Tam, gdzie pracownicy byli najbardziej zdeterminowani, do akcji wkraczało oddziały milicyjne i wojskowe. Interweniowały m.in. w Bistonie, Albie, Elcie, Fonice, Emforze, Polanilu, Uniprocie, Teofilowie, Fabryce Szlifierek im. J. Strzelczyka oraz w zajezdniach tramwajowych w Chocianowicach i przy ul. Tramwajowej. W żadnym z wymienionych zakładów robotnicy nie stawiali oporu, opuszczając przedsiębiorstwo w obliczu siły.

Longin Chlebowski, działacz Solidarności w łódzkim MPK, wspomina, że rano 13 grudnia dzieci obudziły go, mówiąc, że nie ma „Teleranka”.

- Moja żona ma na imię Wiesława, obchodziła imieniny, mieliśmy gości - opowiada Longin Chlebowski. - Część z nich u nas nocowała. Rano przyszła do nas koleżanka, Łucja Piaseczna, z informacją, że zostałem aresztowany. Poprosiłem, by przyszedł jej małżonek Hirek. Wziąłem jeszcze innego kolegę Stasia, który mieszkał w moim bloku. Pojechaliśmy na ul. Tramwajową. Pokazałem, że nie jestem aresztowany, a byłem wtedy przewodniczącym Solidarności w łódzkim MPK. Zapowiedziałem, że objadę wszystkie zajezdnie. Rozpoczęliśmy przygotowania do strajku.

Gdy był w jednej z łódzkich zajezdni, dowiedział się, że przyszli po niego do domu.

- Najpierw zabrali brata, ale na klatce schodowej zorientowali się, że to nie ja - opowiada Longin Chlebowski. - Wręczyli mu wezwanie dla mnie. W poniedziałek o godzinie 7.30 miałem się zgłosić w komendzie przy ul. Lutomierskiej. Dokończyliśmy ten objazd. Do domu dotarłem około godziny 2.00 w nocy. Uznałem, że skoro mam być w poniedziałek rano na komendzie przy ul. Lutomierskiej, to nic mi nie zrobią. Myliłem się. Minęło pół godziny od mojego wejścia do domu i już po mnie byli. Wpadło do mieszkania z ośmiu mężczyzn. Pod oknami bloku stały dwa gaziki. Przewieźli mnie do komendy dzielnicowej przy ul. Kopernika. Tam pułkownik milicji zapytał się, jaką funkcję pełnię w Solidarności. Gdy usłyszał, że jestem szefem związku w całym MPK, to tylko westchnął i stwierdził: Za wysokie progi dla mnie! Wtedy pierwszy raz ugięły się pode mną nogi...

Longina Chlebowskiego zawieziono do Komendy Wojewódzkiej na ul. Lutomierską... Do godziny 23.00 w poniedziałek, 14 grudnia przesiedział w trzyosobowej celi, w której zamknięto 15 osób. Potem zawieziono go do więzienia w Sieradzu. Na ulicy Lutomierskiej pożegnano ich „ścieżką zdrowia”.

- W Sieradzu też przywitano nas taką ścieżką - dodaje Longin Chlebowski. - 19 grudnia znów przewieziono mnie do Łodzi, na ul. Lutomierską. Czekał tam na mnie już prokurator wojskowy. Powiedział, że za naruszenie przepisów o stanie wojennym, organizowanie strajku dostanę 15 lat więzienia. W Wigilię zabrali mnie do więzienia przy ul. Stokowskiej. I dopiero 24 grudnia żona dowiedziała się, co się ze mną stało!

13 stycznia 1982 roku Longin Chlebowski stanął przed sądem wojskowym. Skazano go na 3 lata więzienia, 3 tysiące zł grzywny i rok ograniczenia praw publicznych. Z więzienia wyszedł 3 sierpnia 1983 roku na mocy amnestii.

Flesz - Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

O
Olo

Co pamięta kurdupel że stanu wojennego?

Nic bo cały przespał schowany w tapczanie.

S
Staruch
13 grudnia, 18:36, Gość:

13 grudnia 1981 – zwycięstwo Żydów i Kościoła nad Polakami

Odwrotnie. Dziś widać kto wyciąga łapy po zwrot majątków. Ci sami, którzy wtedy jątrzyli, a głupi naród kładł gospodarkę nieustającymi strajkami, rujnując własne państwo, służąc bydlakom zza oceanu

G
Gość

13 grudnia 1981 – zwycięstwo Żydów i Kościoła nad Polakami

L
LWP

Chwała Generałowi Jaruzelskiemu, cześć Jego Pamięci

G
Gość

HAHAHA. GRUPA REKONSTRUKCYJNA NA MANUFAKTUROWYM RYNKU ODTWORZY MŁODSZEJ CZĘŚCI NARODU BOHATERSKĄ WALKĘ UCIŚNIONYCH W KOMUNISTYCZNYM PEERELU ŁÓDZKICH WŁÓKNIAREK O ŚWIETLANĄ KAPITALISTYCZNĄ PRZYSZŁOŚĆ I EMERYTURY POD PALMAMI. HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA I JESZCZE HIHIHI

G
Gość

Kto zamordował Stachowiaka z Wrocławia ???

G
Gość

13 grudnia !!! czas internować prezesa Jarka !!!

G
Gość
13 grudnia, 13:48, Gość:

Zdanowska - zabierz prywaciarzowi ciepło!!!

13 grudnia, 14:02, Hanuka Z.:

PyebauO Cie menelu! Kombinuje ja xydom sprzedać wodociungi jak bufetowa w Wawie!

uważaj bo zaraz agentura mossadu zarzuci ci antysemityzm i nazwie debile.m

G
Gość

Solidaruchy powspominajcie swoje zakłady pracy - tylko to wam zostało.

1610

13 GRUDNIA PAMIĘTAMY !

H
Hanuka Z.
13 grudnia, 13:48, Gość:

Zdanowska - zabierz prywaciarzowi ciepło!!!

PyebauO Cie menelu! Kombinuje ja xydom sprzedać wodociungi jak bufetowa w Wawie!

O
OTUA!!!

Byłem w SB byłem w ORMO teraz jestem za platformo!

G
Gość

Zdanowska - zabierz prywaciarzowi ciepło!!!

G
Gość

Jak w każdą niedzielę rano o 9 spotkaliśmy się z kolegami aby pojechać na trening. Było chłodno ale nie mroźno,może kilka stopni poniżej 0.

Pierwsze co zrobiliśmy to podjechaliśmy na Piotrkowską 262 pod budynek Solidarności. Brama była zamknięta. Budynek wyglądał na opuszczony. Ruch był niewielki. Przechodziły tam pojedyncze osoby, niektóre nie wiedziały o stanie wojennym.

Ponieważ mieszkałem niedaleko to kilkakrotnie podjeżdżałem pod budynek Solidarności. W niedzielę (13 grudnia) wieczorem i przez najbliższe dni pod budynkiem zbierali się ludzie którzy co chwilę byli rozpędzani przez stojące nieopodal oddziały ZOMO. W tłum próbowali wchodzić ubrani po cywilnemu funkcjonariusze ZOMO którzy często byli rozpoznawani przez tłum.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3