LEKARZ RADZI: Czy możemy mieć pewność, że naprawdę znamy samych siebie?

Patrycja Wacławska
Patrycja Wacławska
Rafał Pniewski, psychiatra i psychoterapeuta
Rafał Pniewski, psychiatra i psychoterapeuta Piotr Urban
Czy można dojść do punktu w którym stwierdzę, że teraz to już siebie znam? A jak to będzie jeszcze jedno zakłamanie? Czy to nie jest tak, że człowiek nieustannie się zmienia – jeśli chodzi o to, co widzi, wie, myśli, mówi? Ja to mam już taki mętlik w głowie z tymi rozważaniami, że tylko działanie, czyjeś postępowanie wydaje mi się wiarygodne (świadczące o tej osobie).

Nie, nie można dojść do punktu, w którym można stwierdzić, że „teraz to już siebie znam”. A gdyby komuś wydawało się, że właśnie tam dotarł, to znaczy, że zaraz ugrzęźnie (albo już utknął) w dogmatycznym sposobie myślenia, w którym sztywne i bezrefleksyjne trzymanie się jakiegoś przekonania jest mylone z wiedzą i mądrością. Sposób bycia, wybory i podejmowane decyzje, zachowanie w konkretnych, szczególnie w tych trudnych sytuacjach wydają się mieć większą wartość niż deklaracje albo akademickie rozważania na temat własnej (lub cudzej) natury.

Jednak i tu nie znajdziemy ostatecznych odpowiedzi, choćby dlatego, że zachowujemy się różnie w zależności od przypisanego danej sytuacji kontekstu obyczajowego: inaczej w gronie bliskich nam osób, nie tak samo na oficjalnym spotkaniu, jeszcze inaczej kiedy zupełnie nikt nas nie widzi. Można powiedzieć, że za każdym razem jesteśmy nieco inni.

To „jacy jesteśmy” zależy od aktualnej sytuacji życiowej (wiadomo, raz na wozie, a raz pod nim), doświadczenia życiowego (tę samą sytuację inaczej przeżyje dziecko, inaczej młody dorosły i jeszcze inaczej ktoś w podeszłym wieku – i nie chodzi tu wbrew pozorom o różne osoby, tylko o jednego „mnie” na różnych etapach życia), stanu zdrowia, konkretnego dnia (praca czy dzień wolny), pogody i wielu innych czynników, które wpływają na nasze ciała i umysły. Czy w takim razie pozostaje nam jedynie wybór między mętlikiem w głowie i filozoficznie zdystansowanym „wiem, że nic nie wiem”? Wiedza nie jest czymś, co można posiąść, można natomiast do niej dążyć. Oklejenie siebie etykietami: „ jestem introwertykiem”, „mam nerwicę”, „nikt mnie nie rozumie”, „zawsze wszystko psuję” i im podobnymi ogranicza zdolność myślenia.

Odwoływanie się do dogmatów: „rolą kobiety jest...” i generalizacji: „mężczyźni to zawsze...” zabija kreatywność. Naszą ludzką wartością i mocną stroną jest zdolność do ciekawienia się. Dlatego powodującą mętlik w głowie presję ostatecznego poznania siebie można zamienić na inną propozycję: rozwijanie niesłabnąco otwartego, przyjacielskiego i szczerego kontaktu z sobą.

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

No pewnie..

Sympatyczna analiza.

Dodaj ogłoszenie