Łodzianka walczy z PZU

Alicja Zboińska
Łodzianka walczy z PZU
Łodzianka walczy z PZU Grzegorz Gałasiński
Gdy 22 lata temu pani Jadwiga z Łodzi wraz z mężem kupowała gospodarstwo rolne w pobliżu Bełchatowa, nie sądziła, że będzie miała tak duży problem z jego ubezpieczeniem. Po śmierci męża kobieta zrezygnowała z polisy. Twierdzi, że dopełniła wszystkich formalności. Ubezpieczyciel domaga się jednak zapłaty składki za ubiegły rok - w sumie ponad 500 zł.

- Gospodarstwo zostało ubezpieczone w PZU od razu po zakupie, umowa była ważna rok i co roku była przedłużana - mówi pani Jadwiga (nazwisko do wiadomości redakcji).

- W grudniu 2010 roku zmarł mąż, mój dochód znacznie się obniżył. Nie stać mnie już na to ubezpieczenie, które rocznie kosztowało ponad 470 zł. Co roku po moim telefonie przyjeżdżał przedstawiciel PZU i podpisywaliśmy nową umowę. Pod koniec 2010 roku już się do nich nie odezwałam. Umowy nie zawarłam, więc nic nie zapłaciłam.

Pani Jadwiga była zaskoczona, gdy w marcu otrzymała wezwanie do zapłaty pierwszej raty polisy. Odpisała PZU, że umowa nie została zawarta, powołała się m.in. na zapis z umowy, z którego wynika, że umowa nie jest ważna, jeśli ubezpieczający nie opłacił w całości składki za mijający okres 12 miesięcy.

- Za 2011 rok nie zapłaciłam ani grosza, czuję się nagabywana przez ubezpieczyciela - narzeka. - Nie stać mnie na taką kwotę, dlatego nie podpisałam nowej umów. Nie rozumiem, dlaczego ubezpieczyciel uznał, że automatycznie się ona przedłuża.

Przedstawiciele PZU podkreślają, że zgodnie z prawem nie mogą komentować umów ubezpieczeń klientów. Agnieszka Rosa z zespołu PR PZU odniosła się do przepisów.

- Zgodnie z art. 62 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, jeżeli rolnik posiadający budynki rolnicze nie później niż na jeden dzień przed upływem okresu 12 miesięcy, na jaki została zawarta umowa ubezpieczenia nie powiadomi na piśmie PZU o jej wypowiedzeniu, uważa się, że ta umowa zostaje zawarta na kolejny rok. Ubezpieczyciel ma prawo do składki za okres, przez który udzielał ochrony - twierdzi Agnieszka Rosa.

Sprawa pani Jadwigi została przez nas dokładnie przeanalizowana i możemy zapewnić, że ze strony PZU nie miały miejsce żadne uchybienia.

Pani Jadwiga nie zgadza się z tą argumentacją. O swoje racje jest gotowa walczyć w sądzie.

Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
D.
Szkoda kobitki ale jak pójdzie do sądu to przegra. Nie dopełniła obowiązku, a PZU ma prawo do przedłużania ubezpieczeń :) zresztą jak każdy inny ubezpieczyciel. Szkoda że nie wiedziała o tym. ale "nieznajomość prawa szkodzi"
b
bartek
z tego wynika, że jak większość z nas nie czytała tego co podpisywała, pozostaje jej zapłącić i zgłosić szkodęjezeli jakaśmiała w tym okresie miejsce żeby oddali jej kasę
Dodaj ogłoszenie