Narciarska pasja inżyniera z kopalni w Bełchatowie. Nawet w wieku 60 lat można realizować sportową pasję

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Narciarska pasja sześćdziesięciolatka z Łaszewa Rządowego
Narciarska pasja sześćdziesięciolatka z Łaszewa Rządowego Archiwum Jerzego Czuby
Jerzy Czuba, inżynier z Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, mieszkający w Łaszewie Rządowym koło Wielunia, udowadnia, że nawet w wieku 60 lat można realizować sportową pasję, a taką jest dla niego narciarstwo biegowe.

- To przygoda mojego życia - mówi pan Jerzy Czuba. - Narciarstwem biegowym zaraziłem się jakieś dwa lata temu dzięki Justynie Kowalczyk. Widząc jej determinację i wolę walki, postanowiłem spróbować sił w tej dyscyplinie sportu. Pojechałem na Polanę Jakuszycką, gdzie są wypożyczalnie sprzętu oraz instruktorzy. Już po kilku godzinach zacząłem biegać na nartach i realizować swoje hasło „Chcieć to móc”. Ba, już w roku 2016 stanąłem na starcie 40. Biegu Piastów. Ukończyłem bieg i to zachęciło mnie do dalszych startów. Aby doskonalić technikę, siłę i wytrzymałość, zacząłem biegać na nartorolkach, potocznie nazywanych nartami letnimi.

Za to w styczniu tego roku pan Jerzy ponownie zawitał do Jakuszyc. Tym razem po to, aby przygotować się do 42. Biegu Piastów.

- W Jakuszycach spędziłem łącznie 24 dni - mówi Jerzy Czuba. - Trafiłem na znakomite warunki śniegowe. Miałem także okazję wystartować w kilku zawodach. Ukoronowaniem mojego biegowego sezonu był jednak start w 42. Biegu Piastów, na dystansie 25 kilometrów. Do rywalizacji stanęło około 1.400 biegaczek i biegaczy z 15 krajów i czterech kontynentów, w tym także Australii i Ameryki Północnej. W tej niezwykle silnej stawce osiągnąłem życiowy sukces, bo za taki uważam 443 miejsce w kategorii open. Wynik z poprzedniego roku poprawiłem o ponad 500 miejsc, a czas o około 43 minuty. Wynikiem tym sprawiłem sobie fantastyczny prezent na 60 urodziny i 40 lat aktywności zawodowej. Zachęcony dobrym wynikiem w Biegu Piastów postanowiłem wystartować w Maratonie Narciarskim Ultrabiel w Bielicach koło Stronia Śląskiego na Dolnym Śląsku. To ostatnie zawody sezonu. Wystartowałem w nich na dystansie 13 km. Tym razem byłem jednak nie tylko zawodnikiem, ale także sponsorem. Postanowiłem bowiem ufundować nagrody adeptom narciarstwa biegowego. Sam zresztą je wręczałem, ależ to była radość! Postanowiłem zresztą pomagać finansowo młodym ludziom uprawiającym narciarstwo biegowe i biathlon, głównie tym, pochodzącym z ubogich rodzin. Wie pan, uważam, że warto pomagać, bo dobro zawsze wraca. Ja mam zaś to szczęście, że stać mnie na dzielenie się zarobionymi pieniędzmi.

Pan Jerzy uważa, że narciarstwo biegowe jest taką dyscypliną sportu, którą z powodzeniem można uprawiać w każdym wieku i na dodatek przez cały rok, bo latem są przecież nartorolki.

- Jeśli chodzi o nartorolki, to wcale nie trzeba jechać w góry - mówi. - Wystarczy kilkusetmetrowy odcinek drogi asfaltowej. Uprawianie biegów narciarskich, jak zresztą się przekonałem, znakomicie podnosi wydolność organizmu, poprzez pracę wszystkich mięśni. Podczas pokonywania dłuższych dystansów zaczynamy odczuwać działanie endorfin, czyli hormonów szczęścia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie