Dzięki regularnemu kolejowemu połączeniu od kwietnia 2013 roku przyjechało do Łodzi 30 tysięcy ton towarów z chińskiego Chengdu.

W ciągu dwudziestu miesięcy z chińskiego Chengdu do Łodzi przyjechało koleją ponad 30 tysięcy ton towarów (w trzech tysiącach kontenerów). W drugą stronę od czerwca do grudnia 2014 roku wyjechało tylko kilkadziesiąt kontenerów.

Eksport towarów z Łodzi do Chengdu nie stanowi nawet procentu tego, co jest importowane do Chin. Przyczyną jest głównie embargo na przewóz polskich towarów spożywczych, które Rosja wprowadziła na swoim terenie. Oprócz Rosji pociąg kursuje jeszcze przez Kazachstan i Białoruś.

- Embargo uniemożliwia przewiezienie głównie polskich jabłek przez teren Rosji, choć jest na nie zapotrzebowanie w Chinach - mówi Rafał Bobowski, dyrektor ds. handlowych w Hatrans Logistics, realizującej transport. - Akurat transport kolejowy w przypadku jabłek jest najlepszy, bo trwa tylko czternaście dni. Statkiem zajmuje on czterdzieści pięć dni.

Dlatego na razie z Łodzi do Chengdu wożone są głównie części do samochodów. Zwykle wyjeżdża tylko grupa kontenerów i to w zależności od zapotrzebowania. Nie jest to więc regularne połączenie, jak w przypadku importu. A co przyjeżdża z Chin do Łodzi?

- Głównie są to tekstylia, buty i dużo elektroniki, która czasem stanowi jedną trzecią czy nawet połowę pociągu - zaznacza Bobowski. - Importowane są też drukarki wielkoformatowe, części do samochodów i gadżety reklamowe.

Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl