MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Proces w Łodzi. Na ławie oskarżonych policjanci z Piątku. Świadek zeznał, że był wywożony radiowozem do lasu i wyrzucany

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Na ławie oskarżonych zasiada sześć osób. Wśród nich jest 35-letni Kamil C. (na zdjęciu), czyli główny oskarżony, który usłyszał aż 20 zarzutów
Na ławie oskarżonych zasiada sześć osób. Wśród nich jest 35-letni Kamil C. (na zdjęciu), czyli główny oskarżony, który usłyszał aż 20 zarzutów Wiesław Pierzchała
Proces policjantów z Piątku w powiecie łęczyckim, których prokuratura oskarżyła o brutalne interwencje ze skutkiem śmiertelnym włącznie, dobiega końca w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Zaczęły się przesłuchania ostatnich świadków.

Na ławie oskarżonych zasiada sześć osób. Wśród nich jest 35-letni Kamil C., czyli główny oskarżony, który usłyszał aż 20 zarzutów. Według śledczych, odznaczał się wyjątkową brutalnością wobec zatrzymanych. Jednego z nich, 30-letniego Marcina K., miał tak pobić, że ten zmarł. Kamil C. jako jedyny z oskarżonych przebywa w areszcie śledczym. Pozostali policjanci odpowiadają z wolnej stopy.

Zobacz więcej zdjęć

Proces w Łodzi: wywozili do lasu i porzucali

Na rozprawie w czwartek 23 maja zeznawał 41-letni mieszkaniec Piątku, który potwierdził zarzuty prokuratury, że osoby zatrzymane przez policję były wywożone radiowozem poza miejscowość i porzucane. 41-latek przyznał, że stróże prawa karali go mandatami, bo pił alkohol w miejscu publicznym.

Z jego relacji wynikało, że policjanci z patrolu pojawiali się wtedy, gdy siedział sobie na ławce w pobliżu rynku w Piątku i pił piwo. Następnie pakowali go do radiowozu oznakowanego i wywozili do lasów w pobliżu Witowa w gminie Piątek. Tam go wypuszczali, co oznaczało, że do domu musiał wracać pieszo pokonując około sześć – siedem kilometrów. Świadek stwierdził, że w takich sytuacjach nie był bity przez policjantów. Dodał, że on sam dwa razy został tak wywieziony i porzucony, ale ma wiedzę o wielu innych takich przypadkach.

Proces w Łodzi: śmierć w zagajniku

Afera ta wstrząsnęła mieszkańcami woj. łódzkiego. Prokuratura zarzuciła sześciorgu policjantom z Piątku, że swoje ofiary bili pięściami, okładali pałkami, wywozili w odległe miejsca i porzucali. Pamiętna, zakończona tragedią interwencja młodszego aspiranta Kamila C. i starszej sierżant Małgorzaty R., miała miejsce 2 kwietnia 2021 roku w domu Zdzisławy K. w Piątku. Kobieta poprosiła policjantów o pomoc, gdyż jej syn Marcin K. wrócił pijany do domu i zaczął jej grozić. Efekt był taki, że mężczyzna – według śledczych - został pobity przez oskarżonych stróżów prawa i porzucony w brzozowym zagajniku koło polnej drogi w Janówku w gminie Piątek. Wkrótce zmarł.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Od jutra strefa buforowa na granicy z Białorusią

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki