Zwolnienia grupowe w październiku 2020. Kto traci pracę przez pandemię? Czego można się spodziewać?

Alicja Zboińska
Alicja Zboińska
Koronawirus nadal ma negatywny wpływ na sytuację na rynku pracy. W województwie łódzkim firmy prowadzą grupowe zwolnienia pracowników.KOGO W ŁODZI CZEKAJĄ ZWOLNIENIA? CZYTAJ NA NASTĘPNYM SLAJDZIE Archiwum PP
Koronawirus nadal ma negatywny wpływ na sytuację na rynku pracy. W województwie łódzkim firmy prowadzą grupowe zwolnienia pracowników. Zdecydowała się na to m.in. firma Gino Rossi, która w Łodzi ma dwa sklepy obuwnicze. Handel, według ekspertów rynku pracy, może być najbardziej dotknięty zwolnieniami grupowymi.

Zwolnienia grupowe w Łodzi i w regionie

Przy drugiej fali pandemii przedsiębiorcom coraz trudniej zachować optymizm. W październiku do Powiatowego Urzędu Pracy w Łodzi wpłynęły dwie informacje o zamiarze przeprowadzenia zwolnienia grupowej: z handlu i finansów. Dwanaście osób chce zwolnić firma Gino Rossi, która ma dwa sklepy w Łodzi: w Manufakturze i Galerii Łódzkiej. Z pięcioma pracownikami rozstaje się natomiast PKO BP SA.

W obu sklepach Gino Rossi pracuje właśnie 12 osób. Na razie nie zostały poinformowane o tym, że firma planuje zwolnienia grupowe. Sklepy są pozamykane, podobnie jak inne obuwnicze i odzieżowe, co ma związek z zarządzonym niedawno lockdownem i ograniczeniem działalności centrów handlowych.

- Handel jest jedną z tych branż, które są zagrożone zwolnieniami grupowymi - zauważa prof. Piotr Krajewski, ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego. - Przedsiębiorcy są już zmęczeni sytuacją związaną z pandemia i ponownymi ograniczeniami, narasta frustracja. Jeśli lockdown się przedłuży, a Polacy ograniczą zakupy świąteczne, to zwolnień będzie jeszcze więcej. Jeśli centra zostaną otwarte, a zakupy drastycznie nie zmaleją, to części zwolnień zapewne uda się uniknąć.

To nowe zwolnienia grupowe, które przeprowadzane są częściowo: sklepy jeszcze nie zwalniają, ale bank już tak. W październiku jednak grupowo traci pracę kilkuset mieszkańców województwa łódzkiego. Ich zwolnienia były zgłaszane w sierpniu i wrześniu. Chodzi m.in. o piotrkowski Famur, który produkuje maszyny i urządzenia dla przemysłu wydobywczego, a zgłosił do zwolnień 198 osób. Ma to związek z likwidacją oddziału w Piotrkowie. Firma przenosi bowiem produkcję do przenośników taśmowych do oddziału w Nowym Sączu, a kolejek i tras do Katowic. Także w październiku zostały zwolnione 62 osoby z Piotrkowskich Zakładów Przemysłu Sklejek oraz 6 pracowników łódzkiego Tesco.

Zwolnienia grupowe: które branże są zagrożone?

Prof. Krajewski przewiduje, że w kolejnych miesiącach zwolnienia grupowe mogą dotknąć gastronomię, zwłaszcza jeśli utrzymają się obostrzenia, a narastać będzie pesymizm. Dla tej branży zwolnienia grupowe to jednak ostateczność.

- Restauracje to przeważnie małe firmy, w których wszyscy się dobrze znają - mówi prof. Krajewski. - Zupełnie inaczej prowadzi się zwolnienia w dużym banku, gdzie szef nie zna podwładnych, a zupełnie inaczej w małej knajpce, gdzie wszyscy są ze sobą blisko.

Naukowiec zwraca uwagę na to, że rynek pracy reaguje na sytuację związaną z pandemią z pewnym opóźnieniem. Jeśli więc ograniczenia zostaną przedłużone, to za dwa lub trzy miesiące wzrośnie liczba firm, które zdecydują się na grupowe rozstania z pracownikami. Obecne obostrzenia, dotyczące m.in. działalności centrów handlowych, obowiązują do 29 listopada. Jeśli jednak nie uda się ograniczyć liczby zachorowań, to nie dość, że centra handlowe nie zostaną otwarte, to będzie nas czekać narodowa kwarantanna, a z domu będzie można wychodzić tylko do pracy lub po podstawowe produkty. Decyzje mogą zapaść w najbliższych dniach.

Warto wiedzieć

Handel apeluje do rządu o otwarcie galerii handlowych
organizacje reprezentujące właścicieli i zarządców nieruchomości handlowych, najemców, w tym ponad sto polskich firm związanych z handlem detalicznym i branżą centrów handlowych chcą, by w pełni przywrócono działalność galerii handlowych nie później niż od 30 listopada. Chodzi o to, by umożliwić Polakom bezpieczne i spokojne przygotowanie się do świąt Bożego Narodzenia.

Podkreślają, że centra handlowe były i są przygotowane do bezpiecznej obsługi klientów będąc zarazem jednymi z najbezpieczniejszych miejsc publicznych w czasach pandemii. Przedłużenie restrykcji dla handlu doprowadzi do bankructw wielu firm oraz likwidacji tysięcy miejsc pracy.

Informują, że podczas pierwszego lockdownu branża centrów handlowych w Polsce tylko w miesiącach marzec-maj 2020 r. odnotowała spadek obrotów netto o ponad 17,5 mld zł. Jednocześnie zarówno wynajmujący, jak i najemcy przygotowali się do spodziewanej drugiej fali zakażeń i do prowadzenia operacji w wysokim reżimie sanitarnym.

W zakładach pracy szczepienia już w połowie maja

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie